kurs żeglarski

Kolega, który zawsze chciał zostać żeglarzem

Pamiętam, że w gimnazjum miałam takiego kolegę w klasie – Marcina – który interesował się sportami wodnymi i właściwie wszystkim, co z wodą związane. Nie muszę wspominać, że pływał wzorowo, i to różnymi stylami. Pamiętam jak rozpoczął swoją przygodę z Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym – był wniebowzięty.

Żeglarstwo było jego pasją

kurs żeglarskiSpędzał większość czasu w ich siedzibie, uczył się o motorówkach i żaglówkach, a w wakacje pracował jako ratownik wodny. Szybko odbył swój pierwszy kurs żeglarski, po którym cieszył się jak małe dziecko. W końcu to sprawiło, że mógł zdobyć swój pierwszy patent żeglarski. Oczywiście, im był starszy, tym bardziej się doszkalał. Jeździł na obozy żeglarskie, zdobywał coraz to nowsze stopnie oraz prowadził zajęcia dla młodszych kolegów. Był bardzo dumny, szczególnie gdy w wakacje mógł sunąć po jeziorze motorówką – czuł się wtedy naprawdę szczęśliwy. W międzyczasie zdobył też patent sternika motorowodnego. Już nic nie mogło go odwieść od tego, żeby poświęcić się życiu ściśle związanemu z wodą. Poszedł do odległego od naszego miasta niemalże o dwieście kilometrów technikum. Wszystkim jego znajomym było smutno, bo wiedzieliśmy, że od teraz będziemy wiedzieć się może ze dwa razy do roku, ale nikt nie narzekał – w końcu Marcin będzie spełniał swoje marzenia w technikum żeglugi śródlądowej. Będzie wypływał na coraz to większe wody oraz pływał na lepszych motorówkach, żaglówkach i jachtach.

Czasem wysyłał nam zdjęcia łodzi – były naprawdę oszałamiające, ale generalnie trochę narzekał, że nie jest ławo. Choć dobrą stroną jego zdaniem było to, że miał okazję sobie dorabiać na statku wypływając w rejs. Co prawda, harował i sprzątał statek całymi dniami, ale zarobić pierwsze własne pieniądze na tym, co naprawdę lubi robić. Podziwiam go.

Czytaj więcej na: http://projektzegluj.pl