Ojciec nauczył mnie niklowania powłok

Mój ojciec był naprawdę świetnym fachowcem. Przyznam, że gdyby nie to, co się od niego nauczyłem, to mogłoby być naprawdę nieciekawie z moją przyszłością. Na szczęście nauczył mnie wszystkiego, co tylko było mi potrzebne by przejąć jego zakład usługowy.

Samemu ciężko byłoby mi się nauczyć niklowania powłok

niklowanie powłokByła to profesja bardzo niszowa, choć jeśli ktoś potrafił się dobrze rozreklamować i znał się na tej robocie, to była ona niezwykle dochodowa. Pamiętam dobrze jakie utargi ojciec przynosił nieraz do domu – zawsze robiło to na mnie ogromne wrażenie. Powtarzałem wówczas, że ja też w przyszłości będę miał swój zakład, i będę wykonywał niklowanie powłok. Pewnego dnia ojciec stwierdził, że nie jest to zły pomysł. Uczyłem się tego niemalże od dziecka. Nie wiem skąd nauczył się tego mój ojciec – był pierwszą osobą z rodziny, która poszła w nieco innym kierunku niż wojsko. Mnie również nigdy nie ciągnęło w tę stronę – znacznie bardziej wolałem prowadzić swój własny biznes. Ojciec widział, że będę się nadawać do tej roboty – nie tylko znałem się na niklowaniu, ale również intuicyjnie potrafiłem podejmować takie decyzje, które w przyszłości procentowały sporymi zyskami w firmie. Ojciec zawsze słuchał moich pomysłów, i jeśli któryś mu się spodobał, to po konsultacjach z matką wprowadzali go w życie. Jeśli przyniósł on zyski – dostawałem wówczas nieco większe kieszonkowe. Czułem się wtedy świetnie – nie tylko potrafiłem jako dziecko wymyślić coś korzystnego dla firmy, ale dodatkowo było to doceniane przez moich rodziców, którzy nigdy w towarzystwie nie odejmowali mi zasług.

Teraz jako dorosły człowiek dobrze wiem, w którym kierunku kroczę przez życie. Wszystko układa mi się tak jak powinno – moja rodzina jest szczęśliwa, z kolei moja firma wkrótce otworzy filię w czwartym mieście. Na ten moment lepiej być nie może.